Spragniony
Spojrzeń Twoich niezgłębionych oczu
Mrugnięć powiek zmysłową rzęsą okolonych.
Spragniony
Subtelności ruchów Twoich
Z gracją i powabem kuszących.
Spragniony
Twoich słów z lekkim uśmiechem mówionych
Głosem wybitnie do serca głęboko wpadającym
Spragniony
Zapachu Twych perfum i skóry
Odżywki do włosów, szamponu, natury.
Spragniony
Uczucia Ciebie w ramionach
Jakbym cały świat trzymał spełniony.
Spragniony
Dotyku Twoich delikatnych dłoni
W które powierzyłem swoje serce.
Spragniony
Buziaczków, których nie otrzymałem
O których marzyć sennie mi pozostaje.
Spragniony
Ciebie, Ciebie, Ciebie,
Jesteś Ty, tylko Ty, zawsze Ty.
Nigdy nie będzie Cię za dużo,
Nigdy nie będzie zbyt wiele,
Nigdy nie będzie dosyć,
Zawsze pozostanie niedosyt.
Ciebie Ag!
poniedziałek, 30 listopada 2020
sobota, 24 października 2020
Jesienne ognie.
Jesienne ognie, chodźcie do mnie.
Jesienne ognie, rozpalcie mój płomień.
Jesienne ognie, bądźcie moje!
Ogrzejcie mnie...
Jesienne ognie, wypalcie smutki.
Jesienne ognie, rozpalcie nadzieję.
Jesienne ognie, rozświetlcie moją duszę.
Ogrzejcie mnie...
Jesienne ognie, zostawcie popioły.
Jesienne ognie, liżące zgliszcza.
Jesienne ognie, pieszczące bólem.
Ogrzejcie mnie...
Wybuchnijmy razem,
Erupcją życia,
Eksplozją energii,
Wulkanem uczuć.
Jestem rozpalony...
Niegasnącym ogniem,
Życiodajnym spustoszeniem,
Źródłem płomienności
Żyję
Ogniem
Popiołem
Żarem
Feniksem
Jesienne ognie, rozpalcie mój płomień.
Jesienne ognie, bądźcie moje!
Ogrzejcie mnie...
Jesienne ognie, wypalcie smutki.
Jesienne ognie, rozpalcie nadzieję.
Jesienne ognie, rozświetlcie moją duszę.
Ogrzejcie mnie...
Jesienne ognie, zostawcie popioły.
Jesienne ognie, liżące zgliszcza.
Jesienne ognie, pieszczące bólem.
Ogrzejcie mnie...
Wybuchnijmy razem,
Erupcją życia,
Eksplozją energii,
Wulkanem uczuć.
Jestem rozpalony...
Niegasnącym ogniem,
Życiodajnym spustoszeniem,
Źródłem płomienności
Żyję
Ogniem
Popiołem
Żarem
Feniksem
piątek, 2 października 2020
A.
Miłości
Nie da się Ciebie zaplanować,
Gdy już przychodzisz - jesteś spełniona.
Miłości
Nie da się Ciebie powstrzymać,
Jesteś w lekkim powiewie i huraganu wietrze.
Miłości
Nie można się Ciebie spodziewać,
Przychodzisz nagle, znienacka porywasz.
Miłości
Nie sposób się Tobie oprzeć,
Twój smak rozkoszny, zapach niebiański, dotyk cudowny.
Miłości
Wierna, nieokiełznana, namiętna wspaniałości!
Znam Twoje imię, choć Ty jeszcze nie masz pewności
Nie da się Ciebie zaplanować,
Gdy już przychodzisz - jesteś spełniona.
Miłości
Nie da się Ciebie powstrzymać,
Jesteś w lekkim powiewie i huraganu wietrze.
Miłości
Nie można się Ciebie spodziewać,
Przychodzisz nagle, znienacka porywasz.
Miłości
Nie sposób się Tobie oprzeć,
Twój smak rozkoszny, zapach niebiański, dotyk cudowny.
Miłości
Wierna, nieokiełznana, namiętna wspaniałości!
Znam Twoje imię, choć Ty jeszcze nie masz pewności
poniedziałek, 3 sierpnia 2020
Galeria
Dniami ciężkimi słonecznym żarem,
Nocami lekkimi księżycowym blaskiem,
Błąkam się stale panteonem marzeń.
Galerie twarzy, niegdyś poznanych,
wyniosłych, odważnych i wylęknionych,
słabych, o rysach zatartych,
silnych, ostrością rysów ciągle wyraźnych.
Panteon uczuć, miejsc i zdarzeń,
osób które kiedyś znałem,
pokrytych grubą warstwą kurzu,
osoby dawno zapomniane,
świeżością swoich barw ciągle zachwycające,
twarze wyśnione, życzenia spełnione,
Kobiety wymarzone, oczekiwane i zawsze z radością poznawane,
Stróże skromności i trofea próżności.
Ręką niezgrabną, zmęczoną, oklapłymi siłami malowane,
te - nad których poznaniem tyle wycierpiałem,
Słowem drobnym, filigranem sennych wspomnień zapisane,
te - które wiecznie żywe pozostają,
Wreszcie te, których reliefy ciężkim młotem tyle razy kruszone,
powracają z uporem, niewzruszone, brutalnie w fundamencie istnienia,
te - wulgarnie szkalujące gargulce moich słabości.
Galerie osobistości
Galerie osobliwości,
Galerie wspomnień,
Galerie słabości,
Galerie radości,
Galerie wdzięczności,
Galerie wzruszeń,
Galerie cierpień,
Galerie gniewu,
Galerie odbić,
Galerie osobowości.
Z Twoim łagodnym spojrzeniem pośrodku,
leniwie śledzącym mój pochód wśród wszystkich moich kobiet,
Na solidnym postumencie, ozdobna woalem szeptów którymi Cię święciłem,
z widocznymi śladami kłamstw, których się wobec Ciebie haniebnie dopuściłem,
w delikatnej koronie komplementów niezdolnych do ogromu Twej wielkości opisania,
pośród mgły słów niewypowiedzianych ku Twej łaskawej twarzy,
Plecami do Ciebie wędruję ku kolejnym wernisażom,
ku kolejnym wystawom twarzy w których Ciebie szukam,
Choć oboje wiemy, że Twój ołtarz centralnie w moim życiu ustawiony, już nigdy nie będzie należycie doceniony, nigdy nie namaluję pełniejszego dzieła, wszystko co dalej musi być gorsze, brzydsze, skażone.
Choć inne,już nie będzie Twoje, moje,
Będzie tylko swoje.
Nocami lekkimi księżycowym blaskiem,
Błąkam się stale panteonem marzeń.
Galerie twarzy, niegdyś poznanych,
wyniosłych, odważnych i wylęknionych,
słabych, o rysach zatartych,
silnych, ostrością rysów ciągle wyraźnych.
Panteon uczuć, miejsc i zdarzeń,
osób które kiedyś znałem,
pokrytych grubą warstwą kurzu,
osoby dawno zapomniane,
świeżością swoich barw ciągle zachwycające,
twarze wyśnione, życzenia spełnione,
Kobiety wymarzone, oczekiwane i zawsze z radością poznawane,
Stróże skromności i trofea próżności.
Ręką niezgrabną, zmęczoną, oklapłymi siłami malowane,
te - nad których poznaniem tyle wycierpiałem,
Słowem drobnym, filigranem sennych wspomnień zapisane,
te - które wiecznie żywe pozostają,
Wreszcie te, których reliefy ciężkim młotem tyle razy kruszone,
powracają z uporem, niewzruszone, brutalnie w fundamencie istnienia,
te - wulgarnie szkalujące gargulce moich słabości.
Galerie osobistości
Galerie osobliwości,
Galerie wspomnień,
Galerie słabości,
Galerie radości,
Galerie wdzięczności,
Galerie wzruszeń,
Galerie cierpień,
Galerie gniewu,
Galerie odbić,
Galerie osobowości.
Z Twoim łagodnym spojrzeniem pośrodku,
leniwie śledzącym mój pochód wśród wszystkich moich kobiet,
Na solidnym postumencie, ozdobna woalem szeptów którymi Cię święciłem,
z widocznymi śladami kłamstw, których się wobec Ciebie haniebnie dopuściłem,
w delikatnej koronie komplementów niezdolnych do ogromu Twej wielkości opisania,
pośród mgły słów niewypowiedzianych ku Twej łaskawej twarzy,
Plecami do Ciebie wędruję ku kolejnym wernisażom,
ku kolejnym wystawom twarzy w których Ciebie szukam,
Choć oboje wiemy, że Twój ołtarz centralnie w moim życiu ustawiony, już nigdy nie będzie należycie doceniony, nigdy nie namaluję pełniejszego dzieła, wszystko co dalej musi być gorsze, brzydsze, skażone.
Choć inne,już nie będzie Twoje, moje,
Będzie tylko swoje.
środa, 6 maja 2020
Portret
Nie umiem malować,
Więc Ci portretu nie sprawię...
Chociaż na pamięć znam Twoje rysy
Owal Twojej szczupłej twarzy
Na której nie ma żadnej skazy
Delikatność skóry, której aksamitu nie sposób sobie wyobrazić
Dotknąć wszak nie będzie okazji...
Delikatnie udrapowaną w oczu kąciku
Podczas każdego uśmiechu.
Nie umiem malować,
Więc nie dobiorę pędzla...
By kleksem zbędnym Twoich ust nie zakryć
Musnąć je nieznacznie, ukradkiem, nieśmiało,
Chociaż tak mocno, namiętnie by wypadało!
Marzeniem tę chwilę utrwalić...
Różową ich słodycz ogniem miłości rozpalić.
Nie umiem malować,
Więc nie znajdę barwy...
Wszak ile głębi i odcieni Niebieskości najdroższa kryje się w Twoim spojrzeniu
Wie tylko moje daltoniczne oko.
Błękit paryski, królewski, niebiański i taki w słoneczny poranek godzinę po świcie.
Atramentową obrączką jak mały wszechświat w pigułce zamknięty.
Nie umiem malować,
Więc nie uchwycę...
Na martwym płótnie Twojej żywiołowej natury, gibkości tancerki, wdzięku modelki, cierpliwości, mądrości, błyskotliwości i bezmiaru Twojej doskonałości.
Migawką powieki zrobię Ci zdjęcie,
Blaskiem Twej urody wypalę kontur na siatkówce,
Odbiciem świata w Twoich oczach wyścielę swoje powieki.
Bym przy każdym oka zamknięciu,
Westchnął i odpłynął szczęśliwy.
...nie umiem malować
Umiem tylko myślami wokół Ciebie krążyć...
Więc Ci portretu nie sprawię...
Chociaż na pamięć znam Twoje rysy
Owal Twojej szczupłej twarzy
Na której nie ma żadnej skazy
Delikatność skóry, której aksamitu nie sposób sobie wyobrazić
Dotknąć wszak nie będzie okazji...
Delikatnie udrapowaną w oczu kąciku
Podczas każdego uśmiechu.
Nie umiem malować,
Więc nie dobiorę pędzla...
By kleksem zbędnym Twoich ust nie zakryć
Musnąć je nieznacznie, ukradkiem, nieśmiało,
Chociaż tak mocno, namiętnie by wypadało!
Marzeniem tę chwilę utrwalić...
Różową ich słodycz ogniem miłości rozpalić.
Nie umiem malować,
Więc nie znajdę barwy...
Wszak ile głębi i odcieni Niebieskości najdroższa kryje się w Twoim spojrzeniu
Wie tylko moje daltoniczne oko.
Błękit paryski, królewski, niebiański i taki w słoneczny poranek godzinę po świcie.
Atramentową obrączką jak mały wszechświat w pigułce zamknięty.
Nie umiem malować,
Więc nie uchwycę...
Na martwym płótnie Twojej żywiołowej natury, gibkości tancerki, wdzięku modelki, cierpliwości, mądrości, błyskotliwości i bezmiaru Twojej doskonałości.
Migawką powieki zrobię Ci zdjęcie,
Blaskiem Twej urody wypalę kontur na siatkówce,
Odbiciem świata w Twoich oczach wyścielę swoje powieki.
Bym przy każdym oka zamknięciu,
Westchnął i odpłynął szczęśliwy.
...nie umiem malować
Umiem tylko myślami wokół Ciebie krążyć...
wtorek, 21 kwietnia 2020
...za parę dni
Dziś jest źle
Dziś jest smutno
Dziś mówią źle
Dziś mówią smutno
Dziś świat jest zły
Dziś świat jest smutny
ale już za parę dni
Będzie dobrze
Będzie wesoło
Będzie grill
Będzie śpiew
Będzie śmiech
już za parę dni
Będziemy w góry szli
Będziemy w deszczu tańczyli
Będziemy radośnie sobie w oczy patrzyli
już za parę dni...
Dziś jest smutno
Dziś mówią źle
Dziś mówią smutno
Dziś świat jest zły
Dziś świat jest smutny
ale już za parę dni
Będzie dobrze
Będzie wesoło
Będzie grill
Będzie śpiew
Będzie śmiech
już za parę dni
Będziemy w góry szli
Będziemy w deszczu tańczyli
Będziemy radośnie sobie w oczy patrzyli
już za parę dni...
Tęskno mi
wtorek, 14 kwietnia 2020
Brzmienie ciszy
Jak brzmi cisza? Dlaczego może brzmieć?
Jakie dźwięki kojarzą się nam z ciszą, skoro definicją ciszy jest właściwie brak jakichkolwiek dźwięków?
Mówię o brzmieniu ciszy nie bez powodu, jak nie bez powodu powstał obraz Edwarda Muncha - Krzyk. Jak brzmi obraz? W jaki sposób martwe farby, pastele naniesione na jeszcze bardziej nudny karton, sprawiają że patrząc na to dzieło czujemy wręcz krzyk bólu egzystencjonalnego tego człowieka? Jakże wymowny jest w obecnych czasach? Niemy krzyk rozpaczy, egzystencyjne rozdarcie duszy wypowiedziane przy pomocy pędzli, opowiedziane wyobraźnią artysty. Nic nie mówi, a jednak jego krzyk jest wyraźny i jakże wymowny.
Dlatego brzmienie ciszy jest tak ważnym tematem w dzisiejszych czasach. Czasach, w których każdy może mówić i myśleć "wolno", nie zawsze musi mieć to związek z sensem, logiką, czy panującymi trendami. Jednak w dobie Internetu każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, z czego sam skrzętnie korzystam.
Dzisiejsza cisza jest bardzo złowieszcza i osamotniona. Zewsząd ciągle ktoś krzyczy, do czegoś nawołuje, nakłania do swojej racji lub przekonań. W tym hałasie informacyjnym jesteśmy tak zagubieni, że zaczynamy tęsknić za ciszą, za jej dźwiękami. Chociaż niektórzy właśnie tego boją się najbardziej, więc próbują zagłuszyć tak głośna w swoim milczeniu ciszę...
Jak mocno jest nie tak z tym światem, skoro nie potrafimy milczeć, słuchać, rozmawiać. Jak źle jest, że zagłuszamy ciszę? Jak to źle brzmi? Samotność to straszna trwoga, samotność w ciszy bywa jeszcze gorsza, ponieważ jesteśmy zdani na siebie i słyszymy własne myśli, możemy usłyszeć co nasze wnętrze ma nam do powiedzenia, a nie zawsze łatwo nam się z tym pogodzić. Chętniej nam tę opcję przychodzi wyłączyć. Prościej jest nie słyszeć własnego ja, ponieważ wtedy trzeba by wziąć za siebie odpowiedzialność. Za odpowiedzialnością idą czyny, krytyka, opinia i wartość, cena którą trzeba zapłacić. W obecnych czasach haraczem od własnej wartości jest wszechobecny hejt, który z krytyką ma niewiele wspólnego. Tak brzmi cisza obecnego wieku.
Zbyt wiele osób odczuwa ból egzystencjonalny, fizyczny, duchowy. Jednak niewiele osób słucha samych siebie, ciszy i spokoju które potrafią nas z tego bólu leczyć. Cisza jest zawsze dobrym doradcą, powie o nadchodzącym zagrożeniu i obojętnie jakiej natury to zagrożenie jest, możemy się na nie przygotować.
Usłyszmy ciszę w naszych sercach, by z czasem naczyć się słuchać ciszy wewnątrz bliskich wokół.
Dziś słyszę w otaczającej ciszy piosenkę zaczynającą się słowami:
"Hello darkness my old friend"
A uczynne serce dodaje z innego utworu:
"My only friend... The End"
Jakie dźwięki kojarzą się nam z ciszą, skoro definicją ciszy jest właściwie brak jakichkolwiek dźwięków?
Mówię o brzmieniu ciszy nie bez powodu, jak nie bez powodu powstał obraz Edwarda Muncha - Krzyk. Jak brzmi obraz? W jaki sposób martwe farby, pastele naniesione na jeszcze bardziej nudny karton, sprawiają że patrząc na to dzieło czujemy wręcz krzyk bólu egzystencjonalnego tego człowieka? Jakże wymowny jest w obecnych czasach? Niemy krzyk rozpaczy, egzystencyjne rozdarcie duszy wypowiedziane przy pomocy pędzli, opowiedziane wyobraźnią artysty. Nic nie mówi, a jednak jego krzyk jest wyraźny i jakże wymowny.
Dlatego brzmienie ciszy jest tak ważnym tematem w dzisiejszych czasach. Czasach, w których każdy może mówić i myśleć "wolno", nie zawsze musi mieć to związek z sensem, logiką, czy panującymi trendami. Jednak w dobie Internetu każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, z czego sam skrzętnie korzystam.
Dzisiejsza cisza jest bardzo złowieszcza i osamotniona. Zewsząd ciągle ktoś krzyczy, do czegoś nawołuje, nakłania do swojej racji lub przekonań. W tym hałasie informacyjnym jesteśmy tak zagubieni, że zaczynamy tęsknić za ciszą, za jej dźwiękami. Chociaż niektórzy właśnie tego boją się najbardziej, więc próbują zagłuszyć tak głośna w swoim milczeniu ciszę...
Jak mocno jest nie tak z tym światem, skoro nie potrafimy milczeć, słuchać, rozmawiać. Jak źle jest, że zagłuszamy ciszę? Jak to źle brzmi? Samotność to straszna trwoga, samotność w ciszy bywa jeszcze gorsza, ponieważ jesteśmy zdani na siebie i słyszymy własne myśli, możemy usłyszeć co nasze wnętrze ma nam do powiedzenia, a nie zawsze łatwo nam się z tym pogodzić. Chętniej nam tę opcję przychodzi wyłączyć. Prościej jest nie słyszeć własnego ja, ponieważ wtedy trzeba by wziąć za siebie odpowiedzialność. Za odpowiedzialnością idą czyny, krytyka, opinia i wartość, cena którą trzeba zapłacić. W obecnych czasach haraczem od własnej wartości jest wszechobecny hejt, który z krytyką ma niewiele wspólnego. Tak brzmi cisza obecnego wieku.
Zbyt wiele osób odczuwa ból egzystencjonalny, fizyczny, duchowy. Jednak niewiele osób słucha samych siebie, ciszy i spokoju które potrafią nas z tego bólu leczyć. Cisza jest zawsze dobrym doradcą, powie o nadchodzącym zagrożeniu i obojętnie jakiej natury to zagrożenie jest, możemy się na nie przygotować.
Usłyszmy ciszę w naszych sercach, by z czasem naczyć się słuchać ciszy wewnątrz bliskich wokół.
Dziś słyszę w otaczającej ciszy piosenkę zaczynającą się słowami:
"Hello darkness my old friend"
A uczynne serce dodaje z innego utworu:
"My only friend... The End"
sobota, 11 kwietnia 2020
Noc
Często nie umiem zasnąć, budzę się co noc. Nie umiem spokojnie zasnąć, czasami myślę że boję się śnić. W snach mogę marzyć, być kimś innym, łapię się na tym, że to może mi się podobać. Przecież nawet na takie złudne szczęście trzeba zasłużyć, a to luksus ktorego nie jestem godny, jak mozna spac spokojnie w obliczu ogromu zła które się wyrządziło ukochanym?
"Czas płynie i zabija rany"
Jakże te słowa Edwarda Stachury potrafią być prawdziwe. Czas płynie, raz szybkim nurtem, który nas rozbija po porwanych brzegach rzeki naszego życia, raz zwalnia w szerokich rozlewiskach decyzji do podjęcia. I zabija rany...
Dosłownie, zabija niewinność która dopuściła do powstania rany, odporniła na przyszłe rany, jednak pewnym kosztem.
Kosztem zbrodni morderstwa na części naszej duszy. Ktoś to musi później pozbierać, połatać się już nie da, ale trzeba zetrzeć krew, odciski palców, te na skórze, ale i te na wnętrzu. Zebrać pozostałe, zbrukane ciało i się go pozbyć. Posprzątać po zbrodni dokonanej na nas, na części naszego życia której nie zdołaliśmy ustrzec przed mordercą. Często sami go zapraszamy, karmimy, wręcz hodujemy go w sobie. Nikt nie pamięta, że to trzeba później posprzątać i żyć z pamięcią krwi wsiąkającej w parkiet na środku salonu naszego życia. Przechodzić codziennie po dywanie skrywającym odbarwienie w życiu, które już tam zostanie, na środku salonu, w pokoju marzeń. Moim życiem kierowała muzyka. Ostatnio tylko dopisuję tytuły piosenek do listy, których już nie warto słuchać, bo wibracje głośników odsłaniają dywan na ciągle wsiąkającej plamie.
Rany powinno się leczyć, nie je zabijać. Roboty może ciut więcej, ale efekt jakby trwalszy. Zamiast wyrwy w życiu, rośnie nowa warstwa ochronna. Kolejna zbroja w odwiecznej walce dobrych decyzji z momentami w których ich nie dostrzegamy, raz się utrafi, a raz przeleci.
I tu też lepiej latać niż trafić kulą w płot, bo po drugiej stronie możemy zobaczyć coś niespodziewanego :) czy jesteśmy pewni, co zobaczymy w dziurce po kuli?
"Czas płynie i zabija rany"
Jakże te słowa Edwarda Stachury potrafią być prawdziwe. Czas płynie, raz szybkim nurtem, który nas rozbija po porwanych brzegach rzeki naszego życia, raz zwalnia w szerokich rozlewiskach decyzji do podjęcia. I zabija rany...
Dosłownie, zabija niewinność która dopuściła do powstania rany, odporniła na przyszłe rany, jednak pewnym kosztem.
Kosztem zbrodni morderstwa na części naszej duszy. Ktoś to musi później pozbierać, połatać się już nie da, ale trzeba zetrzeć krew, odciski palców, te na skórze, ale i te na wnętrzu. Zebrać pozostałe, zbrukane ciało i się go pozbyć. Posprzątać po zbrodni dokonanej na nas, na części naszego życia której nie zdołaliśmy ustrzec przed mordercą. Często sami go zapraszamy, karmimy, wręcz hodujemy go w sobie. Nikt nie pamięta, że to trzeba później posprzątać i żyć z pamięcią krwi wsiąkającej w parkiet na środku salonu naszego życia. Przechodzić codziennie po dywanie skrywającym odbarwienie w życiu, które już tam zostanie, na środku salonu, w pokoju marzeń. Moim życiem kierowała muzyka. Ostatnio tylko dopisuję tytuły piosenek do listy, których już nie warto słuchać, bo wibracje głośników odsłaniają dywan na ciągle wsiąkającej plamie.
Rany powinno się leczyć, nie je zabijać. Roboty może ciut więcej, ale efekt jakby trwalszy. Zamiast wyrwy w życiu, rośnie nowa warstwa ochronna. Kolejna zbroja w odwiecznej walce dobrych decyzji z momentami w których ich nie dostrzegamy, raz się utrafi, a raz przeleci.
I tu też lepiej latać niż trafić kulą w płot, bo po drugiej stronie możemy zobaczyć coś niespodziewanego :) czy jesteśmy pewni, co zobaczymy w dziurce po kuli?
piątek, 10 kwietnia 2020
Ból
Definiuje nas, utrzymuje przy życiu, wskazuje drogę.
Jest częścią człowieczeństwa, gdyby nie on, nie byłoby golgoty, holocaustu, wojen.
Ból mówi nam, że jesteśmy, żyjemy i jest dobrze. Dlaczego coś co się źle kojarzy jest dobre?
Ponieważ umiejętność odczuwania bólu świadczy o naszej moralności, karności i moralności. Bez tego bylibyśmy gorsi niż zwierzęta.
Młody kocur zrzuca zabawkę ze stołu, patrzy na Ciebie i on już wie, wie czy zrobił coś złego czy dobrego, uczy się Twoich reakcji na własne zachowania.
Jesteśmy kotkami i kocurami. Zrzucimy komuś blok na głowę i obserwujemy zniszczenia, kręci nas to w pokrętny sposób, chcemy wiedzieć jak taka osoba się podniesie, bo sami chcielibyśmy posiąść taką wiedzę. Chcemy się uczyć na czyichś błędach, ale częściej wolimy prowokować innych do popełnienia błędów, żeby zobaczyć jak to działa i czy warto. Jesteśmy złożeni z egoizmów, przywar i tęsknot. Jednak lubimy sprawdzone rozwiązania, idź najpierw... pójdziesz, zdasz raport i albo wszyscy pójdą, albo nikt. Byłem już tam... To chodźmy, bezpieczne miejsce... zaufanie...
Zaufanie jest wynikiem równania: ktoś coś wie - ja nie wiem = zobaczymy jak będzie
I to jest życie? Świadome, stanowcze, odpowiedzialne?
Pewnie każdy tak w życiu zrobił, ale mało kto analizował te fakty, jesteśmy podatni na każdy gest który oferuje nagrodę. Małpy w cyrku, szczury w laboratorium. Zachowujemy się tak samo.
Jest częścią człowieczeństwa, gdyby nie on, nie byłoby golgoty, holocaustu, wojen.
Ból mówi nam, że jesteśmy, żyjemy i jest dobrze. Dlaczego coś co się źle kojarzy jest dobre?
Ponieważ umiejętność odczuwania bólu świadczy o naszej moralności, karności i moralności. Bez tego bylibyśmy gorsi niż zwierzęta.
Młody kocur zrzuca zabawkę ze stołu, patrzy na Ciebie i on już wie, wie czy zrobił coś złego czy dobrego, uczy się Twoich reakcji na własne zachowania.
Jesteśmy kotkami i kocurami. Zrzucimy komuś blok na głowę i obserwujemy zniszczenia, kręci nas to w pokrętny sposób, chcemy wiedzieć jak taka osoba się podniesie, bo sami chcielibyśmy posiąść taką wiedzę. Chcemy się uczyć na czyichś błędach, ale częściej wolimy prowokować innych do popełnienia błędów, żeby zobaczyć jak to działa i czy warto. Jesteśmy złożeni z egoizmów, przywar i tęsknot. Jednak lubimy sprawdzone rozwiązania, idź najpierw... pójdziesz, zdasz raport i albo wszyscy pójdą, albo nikt. Byłem już tam... To chodźmy, bezpieczne miejsce... zaufanie...
Zaufanie jest wynikiem równania: ktoś coś wie - ja nie wiem = zobaczymy jak będzie
I to jest życie? Świadome, stanowcze, odpowiedzialne?
Pewnie każdy tak w życiu zrobił, ale mało kto analizował te fakty, jesteśmy podatni na każdy gest który oferuje nagrodę. Małpy w cyrku, szczury w laboratorium. Zachowujemy się tak samo.
piątek, 3 kwietnia 2020
Dym
Światło i Mrok
Czerń i Biel
Jasność i Ciemność
Dobro i Zło
Niebo i Piekło
Lewo i Prawo
Wady i Zalety
Moc i Niemoc
Bezsilność i Siła
Mądrość i Głupota
Sen i Jawa
Życie i Śmierć
Zdrowie i Choroba
Szczęście i Nieszczęście
Nie ma końca ta binarna, dwubiegunowa wyliczanka obecna w otaczającym nas świecie. Próbujemy stawać po którejś ze stron, wybierać między jednym, a drugim.
Wystarczy.
Wybieram trzecie wyjście
Na krawędzi
Czerń i Biel
Jasność i Ciemność
Dobro i Zło
Niebo i Piekło
Lewo i Prawo
Wady i Zalety
Moc i Niemoc
Bezsilność i Siła
Mądrość i Głupota
Sen i Jawa
Życie i Śmierć
Zdrowie i Choroba
Szczęście i Nieszczęście
Nie ma końca ta binarna, dwubiegunowa wyliczanka obecna w otaczającym nas świecie. Próbujemy stawać po którejś ze stron, wybierać między jednym, a drugim.
Wystarczy.
Wybieram trzecie wyjście
Na krawędzi
W Pomroku
W Szarości
W Cieniu
W Codzienności
Po nieodpowiedniej stronie Nieba
Po właściwej stronie Piekła
Idę Prosto
W pięknej brzydocie Istnienia
Najsłabszy z Mocnych
Najsilniejszy z Niemocnych
Myśląc Inaczej
Jarząc się w Półśnie
Szczęśliwy Nieszczęśnik
Tańczący z Bólu na granicy Rozsądku
Zwijający się z Radości na krawędzi Głupoty
Pomiędzy tym co ulotne
jest namacalne
Pomiędzy tym co trwałe
jest utracone
Pomiędzy tym co realne
jest urojone
Pomiędzy tym co ruchome
jest niestabilne
Pomiędzy mną, a Mną
jest Dym
niedziela, 29 marca 2020
Popioły.
Przedstawione tutaj treści są zbiorem myśli nieogarniętych.
Myśli te powstają w mojej głowie z przyczyn nieoczywistych, czasem jest to pomysł żarzący się w rozespanym umyśle, który wolnym językiem płomieni rozchodzi się po głowie i nie daje zasnąć. Czasem wydarzenia w życiu, w kraju lub na świecie, powodują we mnie potrzebę spisania tego co w głowie się uroiło. Myśli nieogarnięte, których nadmiar wylewa się poza niedoskonałe ciało, które często trudno ująć sensownymi słowami, z powodu braku odpowiednio brzmiących i pasujących słów. To nie będzie zwykły blog, trafi tu każda myśl ulotna, której nie sposób pominąć, a którą trudno ukierunkować. Nieautoryzowany zapis treści mojej głowy.
Popioły.
Świadectwo obecności ognia w czasie teraźniejszym lub przeszłym.
Zimny, pokutny znak zmian i narodzin nowego życia. Wiele nasion wymaga termicznej ingerencji płomieni, by spod warstw osadu móc wydać nowe życie.
Gorący, ciepły, świeży, pachnący śmiercią i bólem cierpiącego drewna, które przed zaledwie momentem wydało ostatnie jęknięcie ulgi nadchodzącej z końcem jego żywota.
Popioły. Niedocenione świadectwo poświęcenia jednej rzeczy, by coś nowego mogło rozpocząć podróż.
Popioły.
W nich wszystko się zaczyna.
Myśli te powstają w mojej głowie z przyczyn nieoczywistych, czasem jest to pomysł żarzący się w rozespanym umyśle, który wolnym językiem płomieni rozchodzi się po głowie i nie daje zasnąć. Czasem wydarzenia w życiu, w kraju lub na świecie, powodują we mnie potrzebę spisania tego co w głowie się uroiło. Myśli nieogarnięte, których nadmiar wylewa się poza niedoskonałe ciało, które często trudno ująć sensownymi słowami, z powodu braku odpowiednio brzmiących i pasujących słów. To nie będzie zwykły blog, trafi tu każda myśl ulotna, której nie sposób pominąć, a którą trudno ukierunkować. Nieautoryzowany zapis treści mojej głowy.
Popioły.
Świadectwo obecności ognia w czasie teraźniejszym lub przeszłym.
Zimny, pokutny znak zmian i narodzin nowego życia. Wiele nasion wymaga termicznej ingerencji płomieni, by spod warstw osadu móc wydać nowe życie.
Gorący, ciepły, świeży, pachnący śmiercią i bólem cierpiącego drewna, które przed zaledwie momentem wydało ostatnie jęknięcie ulgi nadchodzącej z końcem jego żywota.
Popioły. Niedocenione świadectwo poświęcenia jednej rzeczy, by coś nowego mogło rozpocząć podróż.
Popioły.
W nich wszystko się zaczyna.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)