Często nie umiem zasnąć, budzę się co noc. Nie umiem spokojnie zasnąć, czasami myślę że boję się śnić. W snach mogę marzyć, być kimś innym, łapię się na tym, że to może mi się podobać. Przecież nawet na takie złudne szczęście trzeba zasłużyć, a to luksus ktorego nie jestem godny, jak mozna spac spokojnie w obliczu ogromu zła które się wyrządziło ukochanym?
"Czas płynie i zabija rany"
Jakże te słowa Edwarda Stachury potrafią być prawdziwe. Czas płynie, raz szybkim nurtem, który nas rozbija po porwanych brzegach rzeki naszego życia, raz zwalnia w szerokich rozlewiskach decyzji do podjęcia. I zabija rany...
Dosłownie, zabija niewinność która dopuściła do powstania rany, odporniła na przyszłe rany, jednak pewnym kosztem.
Kosztem zbrodni morderstwa na części naszej duszy. Ktoś to musi później pozbierać, połatać się już nie da, ale trzeba zetrzeć krew, odciski palców, te na skórze, ale i te na wnętrzu. Zebrać pozostałe, zbrukane ciało i się go pozbyć. Posprzątać po zbrodni dokonanej na nas, na części naszego życia której nie zdołaliśmy ustrzec przed mordercą. Często sami go zapraszamy, karmimy, wręcz hodujemy go w sobie. Nikt nie pamięta, że to trzeba później posprzątać i żyć z pamięcią krwi wsiąkającej w parkiet na środku salonu naszego życia. Przechodzić codziennie po dywanie skrywającym odbarwienie w życiu, które już tam zostanie, na środku salonu, w pokoju marzeń. Moim życiem kierowała muzyka. Ostatnio tylko dopisuję tytuły piosenek do listy, których już nie warto słuchać, bo wibracje głośników odsłaniają dywan na ciągle wsiąkającej plamie.
Rany powinno się leczyć, nie je zabijać. Roboty może ciut więcej, ale efekt jakby trwalszy. Zamiast wyrwy w życiu, rośnie nowa warstwa ochronna. Kolejna zbroja w odwiecznej walce dobrych decyzji z momentami w których ich nie dostrzegamy, raz się utrafi, a raz przeleci.
I tu też lepiej latać niż trafić kulą w płot, bo po drugiej stronie możemy zobaczyć coś niespodziewanego :) czy jesteśmy pewni, co zobaczymy w dziurce po kuli?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz