środa, 6 maja 2020

Portret

Nie umiem malować,
Więc Ci portretu nie sprawię...

Chociaż na pamięć znam Twoje rysy
Owal Twojej szczupłej twarzy
Na której nie ma żadnej skazy
Delikatność skóry, której aksamitu nie sposób sobie wyobrazić
Dotknąć wszak nie będzie okazji...
Delikatnie udrapowaną w oczu kąciku
Podczas każdego uśmiechu.

Nie umiem malować,
Więc nie dobiorę pędzla...

By kleksem zbędnym Twoich ust nie zakryć
Musnąć je nieznacznie, ukradkiem, nieśmiało,
Chociaż tak mocno, namiętnie by wypadało!
Marzeniem tę chwilę utrwalić...
Różową ich słodycz ogniem miłości rozpalić.

Nie umiem malować,
Więc nie znajdę barwy...

Wszak ile głębi i odcieni Niebieskości najdroższa kryje się w Twoim spojrzeniu
Wie tylko moje daltoniczne oko.
Błękit paryski, królewski, niebiański i taki w słoneczny poranek godzinę po świcie.
Atramentową obrączką jak mały wszechświat w pigułce zamknięty.

Nie umiem malować,
Więc nie uchwycę...

Na martwym płótnie Twojej żywiołowej natury, gibkości tancerki, wdzięku modelki, cierpliwości, mądrości, błyskotliwości i bezmiaru Twojej doskonałości.
Migawką powieki zrobię Ci zdjęcie,
Blaskiem Twej urody wypalę kontur na siatkówce,
Odbiciem świata w Twoich oczach wyścielę swoje powieki.
Bym przy każdym oka zamknięciu,
Westchnął i odpłynął szczęśliwy.


...nie umiem malować
Umiem tylko myślami wokół Ciebie krążyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz