wtorek, 21 kwietnia 2020

...za parę dni

Dziś jest źle
Dziś jest smutno
Dziś mówią źle
Dziś mówią smutno
Dziś świat jest zły
Dziś świat jest smutny
   ale już za parę dni
Będzie dobrze
Będzie wesoło
Będzie grill
Będzie śpiew
Będzie śmiech
   już za parę dni
Będziemy w góry szli
Będziemy w deszczu tańczyli
Będziemy radośnie sobie w oczy patrzyli
   już za parę dni...

Tęskno mi

wtorek, 14 kwietnia 2020

Brzmienie ciszy

Jak brzmi cisza? Dlaczego może brzmieć?
Jakie dźwięki kojarzą się nam z ciszą, skoro definicją ciszy jest właściwie brak jakichkolwiek dźwięków?
Mówię o brzmieniu ciszy nie bez powodu, jak nie bez powodu powstał obraz Edwarda Muncha - Krzyk. Jak brzmi obraz? W jaki sposób martwe farby, pastele naniesione na jeszcze bardziej nudny karton, sprawiają że patrząc na to dzieło czujemy wręcz krzyk bólu egzystencjonalnego tego człowieka? Jakże wymowny jest w obecnych czasach? Niemy krzyk rozpaczy, egzystencyjne rozdarcie duszy wypowiedziane przy pomocy pędzli, opowiedziane wyobraźnią artysty. Nic nie mówi, a jednak jego krzyk jest wyraźny i jakże wymowny.

Dlatego brzmienie ciszy jest tak ważnym tematem w dzisiejszych czasach. Czasach, w których każdy może mówić i myśleć "wolno", nie zawsze musi mieć to związek z sensem, logiką, czy panującymi trendami. Jednak w dobie Internetu każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, z czego sam skrzętnie korzystam.

Dzisiejsza cisza jest bardzo złowieszcza i osamotniona. Zewsząd ciągle ktoś krzyczy, do czegoś nawołuje, nakłania do swojej racji lub przekonań. W tym hałasie informacyjnym jesteśmy tak zagubieni, że zaczynamy tęsknić za ciszą, za jej dźwiękami. Chociaż niektórzy właśnie tego boją się najbardziej, więc próbują zagłuszyć tak głośna w swoim milczeniu ciszę...

Jak mocno jest nie tak z tym światem, skoro nie potrafimy milczeć, słuchać, rozmawiać. Jak źle jest, że zagłuszamy ciszę? Jak to źle brzmi? Samotność to straszna trwoga, samotność w ciszy bywa jeszcze gorsza, ponieważ jesteśmy zdani na siebie i słyszymy własne myśli, możemy usłyszeć co nasze wnętrze ma nam do powiedzenia, a nie zawsze łatwo nam się z tym pogodzić. Chętniej nam tę opcję przychodzi wyłączyć. Prościej jest nie słyszeć własnego ja, ponieważ wtedy trzeba by wziąć za siebie odpowiedzialność. Za odpowiedzialnością idą czyny, krytyka, opinia i wartość, cena którą trzeba zapłacić. W obecnych czasach haraczem od własnej wartości jest wszechobecny hejt, który z krytyką ma niewiele wspólnego. Tak brzmi cisza obecnego wieku.

Zbyt wiele osób odczuwa ból egzystencjonalny, fizyczny, duchowy. Jednak niewiele osób słucha samych siebie, ciszy i spokoju które potrafią nas z tego bólu leczyć. Cisza jest zawsze dobrym doradcą, powie o nadchodzącym zagrożeniu i obojętnie jakiej natury to zagrożenie jest, możemy się na nie przygotować.

Usłyszmy ciszę w naszych sercach, by z czasem naczyć się słuchać ciszy wewnątrz bliskich wokół.


Dziś słyszę w otaczającej ciszy piosenkę zaczynającą się słowami:
"Hello darkness my old friend"
A uczynne serce dodaje z innego utworu:
"My only friend... The End"

sobota, 11 kwietnia 2020

Noc

Często nie umiem zasnąć, budzę się co noc. Nie umiem spokojnie zasnąć, czasami myślę że boję się śnić. W snach mogę marzyć, być kimś innym, łapię się na tym, że to może mi się podobać. Przecież nawet na takie złudne szczęście trzeba zasłużyć, a to luksus ktorego nie jestem godny, jak mozna spac spokojnie w obliczu ogromu zła które się wyrządziło ukochanym?


"Czas płynie i zabija rany"
Jakże te słowa Edwarda Stachury potrafią być prawdziwe. Czas płynie, raz szybkim nurtem, który nas rozbija po porwanych brzegach rzeki naszego życia, raz zwalnia w szerokich rozlewiskach decyzji do podjęcia. I zabija rany...
Dosłownie, zabija niewinność która dopuściła do powstania rany, odporniła na przyszłe rany, jednak pewnym kosztem.
Kosztem zbrodni morderstwa na części naszej duszy. Ktoś to musi później pozbierać, połatać się już nie da, ale trzeba zetrzeć krew, odciski palców, te na skórze, ale i te na wnętrzu. Zebrać pozostałe, zbrukane ciało i się go pozbyć. Posprzątać po zbrodni dokonanej na nas, na części naszego życia której nie zdołaliśmy ustrzec przed mordercą. Często sami go zapraszamy, karmimy, wręcz hodujemy go w sobie. Nikt nie pamięta, że to trzeba później posprzątać i żyć z pamięcią krwi wsiąkającej w parkiet na środku salonu naszego życia. Przechodzić codziennie po dywanie skrywającym odbarwienie w życiu, które już tam zostanie, na środku salonu, w pokoju marzeń. Moim życiem kierowała muzyka. Ostatnio tylko dopisuję tytuły piosenek do listy, których już nie warto słuchać, bo wibracje głośników odsłaniają dywan na ciągle wsiąkającej plamie.
Rany powinno się leczyć, nie je zabijać. Roboty może ciut więcej, ale efekt jakby trwalszy. Zamiast wyrwy w życiu, rośnie nowa warstwa ochronna. Kolejna zbroja w odwiecznej walce dobrych decyzji z momentami w których ich nie dostrzegamy, raz się utrafi, a raz przeleci.
I tu też lepiej latać niż trafić kulą w płot, bo po drugiej stronie możemy zobaczyć coś niespodziewanego :) czy jesteśmy pewni, co zobaczymy w dziurce po kuli? 

piątek, 10 kwietnia 2020

Ból

Definiuje nas, utrzymuje przy życiu, wskazuje drogę.
Jest częścią człowieczeństwa, gdyby nie on, nie byłoby golgoty, holocaustu, wojen.
Ból mówi nam, że jesteśmy, żyjemy i jest dobrze. Dlaczego coś co się źle kojarzy jest dobre?
Ponieważ umiejętność odczuwania bólu świadczy o naszej moralności, karności i moralności. Bez tego bylibyśmy gorsi niż zwierzęta.

Młody kocur zrzuca zabawkę ze stołu, patrzy na Ciebie i on już wie, wie czy zrobił coś złego czy dobrego, uczy się Twoich reakcji na własne zachowania.

Jesteśmy kotkami i kocurami. Zrzucimy komuś blok na głowę i obserwujemy zniszczenia, kręci nas to w pokrętny sposób, chcemy wiedzieć jak taka osoba się podniesie, bo sami chcielibyśmy posiąść taką wiedzę. Chcemy się uczyć na czyichś błędach, ale częściej wolimy prowokować innych do popełnienia błędów, żeby zobaczyć jak to działa i czy warto. Jesteśmy złożeni z egoizmów, przywar i tęsknot. Jednak lubimy sprawdzone rozwiązania, idź najpierw... pójdziesz, zdasz raport i albo wszyscy pójdą, albo nikt. Byłem już tam... To chodźmy, bezpieczne miejsce... zaufanie...

Zaufanie jest wynikiem równania: ktoś coś wie - ja nie wiem = zobaczymy jak będzie
I to jest życie? Świadome, stanowcze, odpowiedzialne?
Pewnie każdy tak w życiu zrobił, ale mało kto analizował te fakty, jesteśmy podatni na każdy gest który oferuje nagrodę. Małpy w cyrku, szczury w laboratorium. Zachowujemy się tak samo.

piątek, 3 kwietnia 2020

Dym

Światło i Mrok
Czerń i Biel
Jasność i Ciemność
Dobro i Zło
Niebo i Piekło
Lewo i Prawo
Wady i Zalety
Moc i Niemoc
Bezsilność i Siła
Mądrość i Głupota
Sen i Jawa
Życie i Śmierć
Zdrowie i Choroba
Szczęście i Nieszczęście

Nie ma końca ta binarna, dwubiegunowa wyliczanka obecna w otaczającym nas świecie. Próbujemy stawać po którejś ze stron, wybierać między jednym, a drugim.
Wystarczy.

Wybieram trzecie wyjście
Na krawędzi 

W Pomroku
W Szarości
W Cieniu 
W Codzienności 
Po nieodpowiedniej stronie Nieba 
Po właściwej stronie Piekła
Idę Prosto 
W pięknej brzydocie Istnienia
Najsłabszy z Mocnych
Najsilniejszy z Niemocnych
Myśląc Inaczej
Jarząc się w Półśnie 
Szczęśliwy Nieszczęśnik
Tańczący z Bólu na granicy Rozsądku
Zwijający się z Radości na krawędzi Głupoty

Pomiędzy tym co ulotne 
jest namacalne
Pomiędzy tym co trwałe
jest utracone
Pomiędzy tym co realne
jest urojone
Pomiędzy tym co ruchome
jest niestabilne
Pomiędzy mną, a Mną
jest Dym