Serce zakułem w stali garniturze,
By nie czuć bólu miłości.
Serce wyryłem na skórze,
Igłami i czarnym tuszem.
Żadna przeszłość nie wywoła wzruszeń.
Serce wyrwałem z własnej piersi,
By samemu go nigdy nie znaleźć.
Serce wyryłem na skórze,
Maszynką i czarnym tuszem.
Żadna to rozkosz nie czuć poruszeń.
Serce oddałem by nie czuć miłości,
Bo tylko ona obudzi czułości.
Serce bestii jest nadal na skórze,
Wyrwane z krwią i wyryte bólem.
Żadna krzywda nie wytnie rysunku.
Serce znalazłaś pomimo ukrycia,
Stalowy garnitur swym wdziękiem skruszyłaś.
Serce na piersiach nadal wspomina,
Żarty o Bestii co miłości unika.
Żadnej ucieczki przed Tobą nie ma.
Co więcej... Bestia już nigdzie nie ucieka.
I tylko czeka, by Piękna nie uciekła.
Zrażona maszkaronem piękna,
Wyrytym w skórze, krwi i bólu.
Na obraz serca i jego pierwotnego piękna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz