piątek, 8 stycznia 2021

Patrzę

 Patrzę na ciebie codziennie nad ranem

W oczy zielone lecz jakby w mglisty poranek,

Na wiecznie nierówny we włosach przedziałek,

Zmarszczki nie zawsze uśmiechem spowodowane.


Patrzę jak w kawie szukasz nadziei,

W dymie tytoniu skrywasz sny swoje,

Wędzisz w nim swoje obfite wąsy,

Popiół wytrząsasz ze swojej brody.


Patrzę gdy z wolna nabierasz rytmu,

Swoim skrzywionym tanecznym krokiem.

Jak się pojawia kolejna bruzda,

Na niemy skowyt przy każdym kroku.


Patrzę na ciebie przy następnej fajce,

W cieniem przeszłości zasnute oko,

W te rozmarzone przyszłości wizje,

Gdy żar się dopala przy samych palcach.


Patrzę jak z uwagą dobierasz kęsy,

Starannie smakujesz kolejne smaki,

By ani grama ich nie uronić

Lub też zwyczajnie brody nie splamić.


Patrzę jak uśmiech rozświetla oblicze,

Gdy ukochana dzwoni z daleka,

Jak zwiewnym słownictwem raczysz jej ucho,

Jak nagle stajesz się lepszym człowiekiem. 


Patrzę jak milkniesz gdy telefon odkładasz,

Z tęsknotą, ze smutkiem i niedowierzaniem,

Że jeszcze błyszczysz dla kogoś blaskiem,

Którego zmierzch już nieraz widziałeś.


Patrzę jak raz kolejny próbujesz zasnąć, 

Patrzę jak w bólu szukasz zmęczenia, 

Patrzę jak kochasz swe zniewolenia,

Patrzę, a snów łatwych już nie ma.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz